Obserwując ewolucję branży gier, trudno nie zauważyć, jak ogromne wyzwanie stoi przed twórcami kultowych marek z trzydziestoletnim stażem. Z jednej strony trzeba dbać o fundamenty, które przyciągnęły miliony graczy, z drugiej zaś stale szukać sposobów na odświeżenie formuły i dotarcie do nowego odbiorcy. Czasem jednak granica między rozwijaniem uniwersum a przebudowywaniem jego fundamentów bywa niebezpiecznie cienka. Najnowsze doniesienia wokół Tomb Raider: Legacy of Atlantis pokazują, że po raz kolejny stajemy przed pytaniem o to, czym tak naprawdę jest tożsamość tej serii i ile z oryginalnego ducha Lary można zmienić, zanim produkcja przestanie przypominać samą siebie.
Ujawnienie przez twórców kolejnych informacji na temat Stowarzyszenia Odkrywców otworzyło niezwykle ciekawą dyskusję na temat kierunku, w jakim zmierza uniwersum w nadchodzącej odsłonie i zapewne w kolejnych częściach. Zaprezentowane dotąd materiały szczegółowo nakreślają obraz pewnej sieci wpływowych poszukiwaczy skarbów, podróżników i samozwańczych odkrywców, którzy od XIX wieku funkcjonują w cieniu Londynu. Co istotne, publikacje te wprost wskazują, że w budowanie tego układu był zamieszany między innymi przodek bohaterki, T.E. Croft. Nowa, nieznana dotąd karta historii rodziny Lary zdaje się być nie tylko próbą stworzenia wieloletniego motywu przewodniego, ale też przekształcenia samych realiów świata marki, który od czasu swojego debiutu w 1996 roku nigdy nie był aż tak zagmatwany. Deweloperzy z prostej, przejrzystej i niesamowicie wciągającej formuły zdają się obecnie próbować poniekąd lekko na siłę stworzyć coś bardziej skomplikowanego, co rodzi pytanie, czy taka zmiana wyjdzie tak naprawdę franczyzie na dobre.
Obserwując te doniesienia przez pryzmat spójności uniwersum, zdania społeczności mogą być mocno podzielone. Z jednej strony, wprowadzenie nieznanej wcześniej potężnej organizacji po tylu latach historii marki, o której ani razu wcześniej nie było mowy, rodzi pytania o zasadność dopisywania takich faktów. Z drugiej strony, decyzja ta pokazuje, że scenarzyści wciąż szukają idealnej koncepcji na nadanie światu nowej wielowarstwowości w długofalowej formie. Projektanci wyraźnie szukają sposobów nie tylko na rozbudowanie historii rodowej bohaterki, ale też pragną oddać w ręce graczy zupełnie nowe opowieści oparte na innych realiach i zasadach, które łatwiej będzie przyswoić współczesnym, mniej wymagającym odbiorcom.
Nowy kontekst rzuca również zupełnie nowe światło na samą Larę. Oczywiście w samej pierwszej odsłonie cyklu podjęła się zlecenia od Jacqueline Natla, jednak zawsze pozostawała niezależnym wolnym strzelcem, który szybko odrzucał narzucone ramy i grał na własnych zasadach. Powiązanie jej rodowego dziedzictwa z elitarnym półświatkiem poszukiwaczy dla wielu fanów oznacza ryzyko rozmycia tej unikalnej bezkompromisowości. Z perspektywy projektowania fabuły, scenarzyści mogą widzieć w tym okazję do stworzenia wielowarstwowego konfliktu moralnego i zderzenia jej chłodnego, brytyjskiego profesjonalizmu z cynicznym środowiskiem rywalizujących ze sobą jednostek. Pytanie jednak, czy postać, która nawet przyjmując zlecenia zawsze stała ponad wszelkimi stałymi układami, rzeczywiście zyska na uwikłaniu w rozbudowane społeczne struktury. Zamiast unikalnej bohaterki idącej własną ścieżką z czystej pasji i chęci przeżycia widowiskowej przygody, istnieje ryzyko sprowadzenia jej do roli stałego elementu w wyścigu po artefakty, napędzanym po prostu interesami.
Wprowadzenie podziemnej organizacji może także wpłynąć na sam charakter i źródło akcji w produkcji. Dynamiczne pościgi, walka i niebezpieczeństwo towarzyszyły Larze od zawsze, jednak dotychczasowa formuła opierała się na starciu samotnej bohaterki z nieprzyjaznym środowiskiem, okazjonalnymi najemnikami czy starożytnymi pułapkami. Przesunięcie akcentów w stronę sieci powiązań i zasad panujących wśród elitarnych poszukiwaczy zmienia ten ciężar gatunkowy w bardziej społeczną formę. Pojawienie się nadmiaru osób postronnych i rywali może zmusić bohaterkę do o wiele bliższych relacji z innymi niż kiedykolwiek wcześniej. Zamiast widowiskowej przygody w izolowanych zakątkach świata, gdzie dzika natura miała swoje dominujące miejsce, akcja może szybko zacząć przemieniać się w miejski sensacyjny thriller, gdzie starożytne ruiny pośród nieokiełznanej przyrody wcale nie będą już potrzebne do budowania napięcia.
Warto także zauważyć, że z każdą kolejną odsłoną cykl gier staje się coraz mniej europejski, a coraz bardziej amerykański, gdzie aktualnym twórcom zza oceanu coraz trudniej jest zrozumieć europejskie podejście do głównej bohaterki, rozgrywki czy prezentowanych w niej wątków. Stawianie na bezustanną, coraz bardziej przerysowaną akcję, absurdalne kataklizmy, robienie z bohaterki widowiskowej one-girl army czy silne emocje, które trzeba tłumaczyć jak dziecku, powoli acz skrupulatnie odzierają uniwersum z pewnego rodzaju narracyjnej magii. Tomb Raider od dawien dawna był pod względem postaci i świata gry bardzo specyficzny, wręcz staroszkolny, i warto byłoby tego nie zmieniać, bo amerykańskość w serii wszystko to zniszczy, pozostawiając kalkę wytartych schematów, które zamiast kojarzyć się z grą, będą kojarzyć się z hollywoodzkimi filmami. Nowe części zauważalnie coraz bardziej lawirują na granicy zatarcia tożsamości serii, co w dłuższej perspektywie może przynieść nieoczekiwane, i nie zawsze pozytywne, efekty.
Ostatecznie spór o kierunek rozwoju marki to nie tylko dyskusja o jednej grze, ale o to, kim dla nas, graczy, jest postać Lary oraz jaki tak naprawdę jest świat, w którym żyje. Czy to świat pełen hollywoodzkiej akcji, czy też świat fascynujących, wręcz intymnych podróży, w których liczy się tylko Lara, artefakty w sercu opuszczonych ruin i łono dzikiej przyrody pragnącej zaznaczyć w tym wszystkim swoje miejsce. Planowany wątek Stowarzyszenia Odkrywców może więc okazać się czymś świeżym, co zmieni dotychczasowe postrzeganie podróży bohaterki, ale może też przynieść kolejne negatywne zmiany, które ciężko będzie później jednoznacznie uwiarygodnić. Jak to się wszystko skończy, przekonamy się już za kilka miesięcy, kiedy zaplanowany Tomb Raider: Legacy of Atlantis pokaże nam, na czym tak naprawdę stoimy i czego możemy się spodziewać w kolejnych produkcjach.