Od czasu do czasu w świecie gier pojawiają się dyskusje, które z biegiem lat zaczynają żyć własnym życiem. Początkowa opinia zostaje powtórzona przez kolejną osobę, później pojawia się w artykule, komentarzu albo materiale wideo, a po kilku latach mało kto pamięta już, skąd właściwie się wzięła. W pewnym momencie przestaje być traktowana jak opinia i zaczyna funkcjonować jako fakt, którego nie trzeba nawet sprawdzać. Wystarczy powiedzieć "wszyscy przecież wiedzą, że..." i temat wydaje się zamknięty. Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy ktoś zatrzyma się na chwilę i zada proste pytanie: "A właściwie skąd to wiemy?". W przypadku Lary takim powtarzanym od lat przekonaniem jest twierdzenie, że jej sylwetka ma nienaturalne proporcje. Słyszałem je niezliczoną ilość razy i z czasem zaczęło mnie coraz bardziej zastanawiać nie samo istnienie tego poglądu, ale przede wszystkim brak konkretnej odpowiedzi na pytanie, co właściwie ma być w jej budowie niemożliwe. Łatwo powiedzieć, że coś "nie wygląda realistycznie". Znacznie trudniej wskazać konkretny powód, dla którego nie mogłoby istnieć w rzeczywistości. I właśnie tę różnicę chciałbym tutaj przeanalizować.
Nie zamierzam przy tym prowadzić kolejnej dyskusji o tym, czy komuś bardziej podoba się Lara z pierwszych gier, czy jej późniejsze wersje. Nie chodzi mi również o udowadnianie, że każda decyzja projektowa dotycząca jej wyglądu była idealna. Interesuje mnie znacznie prostsza kwestia: czy rzeczywiście istnieją podstawy, aby twierdzić, że ciało Lary jest biologicznie niemożliwe albo że kobieta nie może naturalnie posiadać podobnej sylwetki. To bardzo konkretne twierdzenie i skoro przez lata przedstawiano je jako fakt, można chyba oczekiwać równie konkretnego uzasadnienia. Nie wystarczy tutaj własne poczucie estetyki, porównanie z własnym ciałem ani stwierdzenie, że ktoś nigdy nie spotkał kobiety o podobnych proporcjach. Wszystkie te rzeczy mogą wpływać na nasze postrzeganie, ale żadna z nich nie jest dowodem dotyczącym ludzkiej anatomii. Właśnie dlatego postanowiłem spojrzeć na ten temat bez sentymentu, ale też bez przyjmowania z góry założenia, że coś musi być prawdą tylko dlatego, że powtarzano to przez wiele lat.
Najuczciwiej będzie zacząć od pierwszej Lary, ponieważ właśnie tam znajduje się punkt wyjścia całej dyskusji. Nie ma sensu wybierać sobie późniejszego modelu, który można byłoby dopasować do określonej tezy. Pierwszy Tomb Raider pokazuje pierwowzór postaci i właśnie jego dane przyjmuję tutaj jako podstawę. Lara miała według podawanych parametrów 170 cm wzrostu, ważyła 65 kg, a jej wymiary wynosiły 86 62 70 cm. Do tego dochodził rozmiar stopy 38. Są to konkretne wartości, które można analizować niezależnie od tego, jak wyglądał model zbudowany z ograniczonej liczby wielokątów w grze z 1996 roku. I już tutaj pojawia się pierwszy problem z całym mitem, ponieważ kiedy te liczby oderwiemy od samego modelu 3D i potraktujemy je jako dane dotyczące rzeczywistej kobiety, nie dostajemy żadnego fantastycznego zestawu cech wykraczających poza możliwości ludzkiego organizmu. Dostajemy po prostu konkretną sylwetkę. Można ją uznać za atrakcyjną, można jej nie lubić, można uważać ją za bardzo kobiecą albo po prostu za charakterystyczną, ale sama jej atrakcyjność nie stanowi dowodu na biologiczną niemożliwość.
Żeby nie opierać tego wyłącznie na własnych obserwacjach, warto spojrzeć na rzeczywiste dane. Badania prowadzone między innymi przez naukowców z University of Manchester na dużych zbiorach trójwymiarowych skanów kobiecego ciała, obejmujących tysiące kobiet, jednoznacznie potwierdzają ogromną różnorodność ludzkiej sylwetki. Nie istnieje jeden uniwersalny zestaw kobiecych proporcji, według którego można oceniać wszystkie kobiety, a rzeczywiste pomiary pokazują, że kształt i wzajemne proporcje poszczególnych części ciała mogą znacznie się od siebie różnić. To nie kwestia opinii czy indywidualnego odczucia, lecz rzeczywista, mierzalna cecha ludzkiego ciała.
To właśnie tutaj znajduje się źródło jednego z podstawowych błędów w ocenianiu Lary. Człowiek najczęściej porównuje to, co widzi, z tym, co zna. Jeżeli przez całe życie spotykamy przede wszystkim określone typy sylwetek, łatwo uznać coś wyraźnie innego za przesadzone albo niemożliwe. Tyle że nasze osobiste doświadczenie jest bardzo małą próbką rzeczywistości. To, że ktoś nie zna kobiety o określonych proporcjach, nie oznacza, że takich kobiet nie ma. To, że dana sylwetka nie występuje często w jego najbliższym otoczeniu, nie czyni jej anatomicznym wyjątkiem. Nawet określenie "typowa sylwetka" trzeba stosować ostrożnie, ponieważ ludzie nie są produkowani według jednego szablonu. Istnieją zakresy wartości i ogromna liczba możliwych kombinacji. Dlatego pytanie, czy Lara wygląda jak "przeciętna kobieta", jest właściwie pozbawione sensu. Znacznie ważniejsze jest pytanie, czy jej proporcje mieszczą się w możliwościach ludzkiego ciała. To dwie zupełnie różne kwestie.
W przypadku Lary bardzo szybko dochodzimy również do masy ciała. 170 cm wzrostu i 65 kg oznacza BMI na poziomie około 22,5. Sam wskaźnik BMI nie mówi oczywiście, jak wygląda konkretna osoba i nie powinien być traktowany jako ocena jej sylwetki. Jest jednak użyteczny do pokazania jednej rzeczy: podana masa ciała nie jest żadną absurdalną wartością dla kobiety o takim wzroście. Nie mamy tutaj skrajnie niskiej masy, którą trzeba byłoby tłumaczyć jakimś wyjątkowym założeniem. Mamy normalną wagę przy takim wzroście, a dopiero sposób rozmieszczenia tej masy decyduje o wyglądzie sylwetki. Dwie kobiety mogą mieć 170 cm wzrostu i 65 kg, a mimo to wyglądać zupełnie inaczej. Jedna może mieć więcej mięśni, druga więcej tkanki tłuszczowej, jedna może mieć mocniej zaznaczoną talię, druga mniej, a jeszcze inna może mieć zupełnie inne proporcje bioder i klatki piersiowej. Sama liczba na wadze nigdy nie opisuje całego człowieka.
Podobnie należy patrzeć na 86 62 70 cm. Są to obwody, a nie proste pomiary szerokości poszczególnych części ciała. Obwód klatki piersiowej nie jest "rozmiarem piersi", obwód bioder nie jest szerokością miednicy, a obwód talii nie mówi nam samodzielnie, jak wygląda brzuch czy kościec. Do tego sposób wykonywania pomiarów ma znaczenie, dlatego nawet w prawdziwych badaniach antropometrycznych stosuje się dokładnie określone miejsca i metody pomiaru. Nie można więc patrzeć na trzy liczby jak na prosty schemat, z którego da się od razu wyliczyć wygląd całej sylwetki. W rzeczywistości na ostateczny wygląd wpływa wiele cech jednocześnie, a ich kombinacje są bardzo różne. To właśnie dlatego badania ludzkiej budowy nie sprowadzają się do jednej "idealnej" tabeli, tylko analizują wiele wymiarów i ich wzajemne relacje.
Warto też pamiętać, że Lara nie jest postacią pozbawioną kontekstu. Jej wygląd został połączony z określonym stylem życia. To kobieta, która praktycznie całe życie spędza na aktywności fizycznej. Wspina się, biega, skacze, pływa, walczy, pokonuje przeszkody, podróżuje w trudnych warunkach i wykonuje czynności wymagające siły, koordynacji oraz wytrzymałości. Jej szczupła i sprawna sylwetka jest więc całkowicie zgodna z tym, jak została przedstawiona jako postać. Nie oznacza to oczywiście, że aktywność fizyczna automatycznie nadaje każdej kobiecie taki sam wygląd. Tak nie działa ludzkie ciało. Genetyka, budowa szkieletu, masa mięśniowa, ilość i rozmieszczenie tkanki tłuszczowej, sposób odżywiania, rodzaj treningu i wiele innych czynników sprawiają, że osoby aktywne fizycznie również wyglądają bardzo różnie. Ważne jest jednak coś innego: nie ma żadnej sprzeczności między aktywnym trybem życia Lary a tym, że jest szczupłą kobietą o określonych proporcjach.
W tym miejscu warto również rozdzielić piękno od realizmu, bo mam wrażenie, że właśnie tutaj część dyskusji zaczyna się całkowicie rozjeżdżać. Twórcy bez wątpienia chcieli, aby Lara była piękna. Miała być atrakcyjną kobietą, a jej wygląd od początku był częścią projektu postaci. Można nawet powiedzieć, że miała być pod względem wizualnym bardzo bliska ideałowi, który twórcy chcieli przedstawić. Ale piękno i perfekcja estetyczna nie oznaczają nierealizmu. Prawdziwe kobiety również mogą być bardzo piękne, mieć harmonijne proporcje i wyglądać wyjątkowo. To, że dana sylwetka może być dla kogoś szczególnie atrakcyjna, nie sprawia automatycznie, że przestaje być możliwa. Nie istnieje zasada, według której realistyczna kobieta musi być przeciętna, a każda bardziej atrakcyjna wersja jest już fikcją. Realizm nie jest synonimem przeciętności.
Warto przy tym pamiętać o jeszcze jednej rzeczy, o której w podobnych dyskusjach często zupełnie się zapomina. Postacie z gier nie muszą być nijakie. Nie muszą wyglądać dokładnie tak jak my, mieć naszych ograniczeń ani przypominać przeciętnego człowieka spotkanego na ulicy. Właśnie między innymi dlatego chcemy się w nie wcielać. Bohaterowie gier od zawsze pozwalali nam na chwilę stać się kimś innym, niż jesteśmy na co dzień. Możemy być silniejsi, sprawniejsi, odważniejsi, piękniejsi, możemy robić rzeczy, których sami nigdy nie zrobilibyśmy w rzeczywistości. I nie widzę w tym niczego złego. Przeciwnie, jest to jedna z podstawowych rzeczy, które sprawiają, że gry w ogóle są tak angażujące. Lara nie musi wyglądać jak przeciętna kobieta, podobnie jak bohaterowie wielu innych gier nie muszą wyglądać jak przeciętni mężczyźni. Jej wyjątkowość jest częścią tego, dlaczego chcemy nią być i dlaczego przez kilkadziesiąt godzin możemy spojrzeć na świat z jej perspektywy. Co więcej, nie ma żadnego znaczenia, jak sami wyglądamy, ile mamy lat, jaki mamy wzrost, wagę czy kondycję. Kiedy bierzemy do ręki kontroler, na chwilę dostajemy możliwość wcielenia się w kogoś, kim sami nie jesteśmy. I właśnie ta różnica może być źródłem przyjemności, a nie problemem wymagającym usunięcia. Próba sprowadzenia każdej postaci do przeciętności odbierałaby grom część tej niezwykłej możliwości pozwalania nam na przeżywanie cudzych historii jako własnych.
Właśnie dlatego argument "prawdziwe kobiety tak nie wyglądają" jest tak słaby. Jakie prawdziwe kobiety? Wszystkie? Większość? Kobiety z konkretnego kraju? Kobiety w konkretnym wieku? Kobiety prowadzące określony tryb życia? A może po prostu kobiety, które dana osoba zna? Bez odpowiedzi na te pytania takie stwierdzenie nie mówi praktycznie nic. Jeżeli natomiast ktoś chce powiedzieć, że konkretna kombinacja cech jest biologicznie niemożliwa, musi wskazać, co dokładnie powoduje tę niemożliwość. Nie wystarczy powiedzieć, że wygląda to inaczej niż u większości znanych nam osób. Właśnie dlatego dyskusję o Larze trzeba prowadzić na poziomie faktów, a nie intuicyjnego poczucia, że coś "wydaje się zbyt piękne".
Nie bez znaczenia jest też to, że w odbiorze Lary od początku działały zwyczajne ludzkie emocje. Ludzie porównują się z innymi, również pod względem wyglądu. Kobiety mogą porównywać własne ciało z ciałami innych kobiet, tak samo jak mężczyźni porównują się między sobą. Lara była przy tym postacią wyjątkowo atrakcyjną i od momentu swojego debiutu wzbudzała ogromne zainteresowanie. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że jej wygląd mógł wywoływać zachwyt, fascynację, niechęć, kompleksy czy zazdrość. To wszystko są normalne reakcje psychologiczne, które mogą wpływać na sposób, w jaki odbieramy cudzy wygląd. Nie mogą jednak stać się dowodem na to, że wyglądanej przez nas osoby nie da się spotkać w rzeczywistości. Jeżeli ktoś czuje dyskomfort, porównując siebie z inną osobą, problem tego porównania nie zostaje rozwiązany przez uznanie wyglądu tej drugiej osoby za "nienaturalny".
Współczesne dyskusje dokładają do tego jeszcze jedną warstwę. Wygląd kobiecych postaci coraz częściej staje się elementem sporów, w których estetyka zostaje połączona z określonymi przekonaniami społecznymi albo ideologicznymi. W pewnych środowiskach atrakcyjna kobieca sylwetka zaczęła być traktowana z podejrzliwością, jakby samo pokazanie pięknej kobiety było czymś wymagającym uzasadnienia. Z drugiej strony odejście od atrakcyjności bywa automatycznie przedstawiane jako bardziej wartościowe albo bardziej "realistyczne". Moim zdaniem oba podejścia są błędne. Nie ma nic złego w przedstawieniu pięknej kobiety i nie ma nic złego w przedstawieniu kobiety o zupełnie innym wyglądzie. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy próbuje się wmówić ludziom, że jeden z tych wyglądów jest z definicji bardziej prawdziwy od drugiego. Rzeczywistość jest znacznie bardziej różnorodna.
Jeszcze bardziej interesujące jest to, co stało się z Larą w kolejnych latach. Crystal Dynamics zaczęło stopniowo zmieniać jej sylwetkę, między innymi w kierunku bardziej zachowawczych proporcji, tłumacząc czy uzasadniając takie podejście potrzebą większego realizmu. I właśnie z tym mam największy problem, ponieważ trudno nie zauważyć pewnego paradoksu. Jeżeli klasyczna Lara mogła mieć 170 cm wzrostu, 65 kg masy ciała i określone kobiece proporcje, a jednocześnie być sprawną, aktywną i całkowicie wiarygodną bohaterką, to co właściwie miało zostać "urealnione"? Sama zmiana projektu oczywiście była możliwa i twórcy mieli do niej prawo, ale nie widzę powodu, aby przedstawiać ją jako konieczny krok w stronę rzeczywistości. W ten sposób powstało bowiem bardzo wygodne, ale błędne założenie, że im mniej charakterystyczna i mniej kobieca jest sylwetka bohaterki, tym bardziej realistyczna się staje. To właśnie ten sposób myślenia uważam za problematyczny. Nie dlatego, że Lara nie może wyglądać inaczej, lecz dlatego, że jej wcześniejszy wygląd nie wymagał żadnej korekty tylko po to, aby mógł istnieć w świecie rzeczywistym. Jeżeli twórcy zmieniali jej proporcje pod wpływem przekonania, że atrakcyjna kobieca sylwetka jest z definicji mniej realistyczna, to sami zaczęli ulegać temu samemu mitowi, który przez lata powtarzali odbiorcy. A przecież rzeczywistość nie potrzebuje takiej korekty. Piękne kobiety istnieją, wysportowane kobiety istnieją, kobiety o wyraźnych kobiecych proporcjach istnieją i nie trzeba ich "urealniać" poprzez odbieranie im cech, które komuś wydają się zbyt atrakcyjne.
Im dłużej przyglądam się temu tematowi, tym bardziej dochodzę więc do wniosku, że problem przez lata został postawiony na głowie. Zamiast najpierw sprawdzić, czy istnieje jakakolwiek biologiczna podstawa dla zarzutu, zaczęto traktować sam zarzut jako punkt wyjścia. Najpierw ktoś uznał, że Lara wygląda "nierealistycznie", potem inni zaczęli to powtarzać, a z czasem powstała cała opowieść o tym, że twórcy celowo stworzyli kobietę o niemożliwych proporcjach. Tylko że wielokrotne powtarzanie twierdzenia nie jest dowodem jego prawdziwości. Jeżeli chcemy nazywać coś faktem, powinniśmy być w stanie wskazać źródło tego faktu i wyjaśnić, dlaczego dane twierdzenie jest prawdziwe. W przypadku Lary bardzo często zamiast tego otrzymujemy jedynie opinie dotyczące tego, jak jej sylwetka wygląda w oczach konkretnej osoby.
I właśnie dlatego ciężar tego mitu powinien zostać przesunięty tam, gdzie rzeczywiście należy. Nie na Core Design, którzy pokazali atrakcyjną kobietę o określonej sylwetce, ale na sam zarzut, który przez lata był powielany bez odpowiedniego uzasadnienia. Nie oznacza to, że każdy człowiek, który kiedyś powiedział, że Lara ma nienaturalne proporcje, zrobił to ze złej woli. Część osób po prostu powtarzała coś, co wcześniej usłyszała. Część mogła oceniać ją przez pryzmat własnych doświadczeń. Część mogła reagować emocjonalnie. Jeszcze inni mogli patrzeć na jej wygląd przez pryzmat zmieniających się oczekiwań wobec kobiecych postaci. Wszystko to może tłumaczyć, dlaczego taki pogląd się utrwalił, ale żadna z tych rzeczy nie zmienia faktu, że jeżeli chcemy postawić zarzut dotyczący ludzkiej anatomii, potrzebujemy czegoś więcej niż opinii.
Po tylu latach warto więc wreszcie wrócić do punktu wyjścia i spojrzeć na całą sprawę bez gotowych założeń. Lara miała być piękna. Miała być atrakcyjna. Miała być sprawna i wysportowana. Miała posiadać charakterystyczny wygląd, który odróżniał ją od innych bohaterów gier. Nic z tego nie stoi w sprzeczności z rzeczywistością. Prawdziwe kobiety również różnią się między sobą, również mają bardzo różne proporcje, również mogą być wyjątkowo piękne i również mogą prowadzić bardzo aktywny tryb życia. Nie istnieje jeden wzór, do którego wszystkie muszą się dopasować, a każda sylwetka odbiegająca od tego wzoru nie staje się przez to niemożliwa.
Dlatego kiedy następnym razem ktoś powie, że Lara ma "nienaturalne proporcje", warto zamiast kolejnej dyskusji o gustach zadać jedno proste pytanie: "Na jakiej podstawie tak sądzisz?". Nie "czy wygląda jak kobieta, którą znasz", nie "czy podoba ci się jej sylwetka", nie "czy uważasz ją za zbyt piękną", ale właśnie: na jakiej podstawie twierdzisz, że takie ciało nie może istnieć? Jeżeli odpowiedzią nadal będzie tylko własne odczucie, brak podobnych osób w najbliższym otoczeniu albo powtarzane od lat przekonanie, to nie mamy do czynienia z dowodem. Mamy opinię, która bardzo długo udawała fakt.
I być może właśnie to jest najciekawsza lekcja płynąca z całej tej historii. Czasami nie trzeba poprawiać rzeczywistości tylko dlatego, że nie pasuje ona do naszego wyobrażenia o tym, jak powinna wyglądać. Dotyczy to również fikcyjnych postaci. Lara nie musi być statystyczną średnią kobiety, żeby jej ciało było możliwe. Nie musi też rezygnować z piękna i wyrazistego biustu, aby zasłużyć na miano realistycznej. Twórcy mogli stworzyć kobietę, którą uznali za piękną i niemal perfekcyjną, a jednocześnie pozostawić ją w granicach tego, co człowiek może posiadać. Być może więc przez te wszystkie lata zadawaliśmy niewłaściwe pytanie. Zamiast zastanawiać się, dlaczego Lara wygląda "nierealnie", powinniśmy byli najpierw sprawdzić, czy w ogóle istnieje coś, co czyni jej ciało nierealnym. Jeśli tego nie potrafimy wskazać, najwyższy czas przestać powtarzać mit i zacząć mówić o nim dokładnie tym, czym jest: nieudowodnionym twierdzeniem, które zbyt długo traktowano jak fakt.