Lara Croft nie od razu była kobietą, którą znamy dzisiaj. Zanim stała się symbolem odwagi, niezależności i zamiłowania do niebezpiecznych przygód, musiała przejść długą drogę, na której nie brakowało rozczarowań, strat i trudnych doświadczeń. Jej charakter kształtował się stopniowo, pod wpływem ludzi, których spotykała, decyzji, które podejmowała, oraz wydarzeń, z którymi musiała sobie radzić. W pewnym momencie przestała być po prostu archeologiem zafascynowanym przeszłością, a zaczęła świadomie wybierać życie, w którym nieznane i związane z nim ryzyko stały się częścią jej codzienności.
Wszystko zaczęło się od pierwszej wielkiej wyprawy, którą poznaliśmy w Tomb Raider. Lara była wtedy jeszcze młodą i niedoświadczoną podróżniczką. Wyruszając w świat, miała przede wszystkim poczucie, że wreszcie robi coś, czego naprawdę pragnęła. Fascynowała ją możliwość odkrywania miejsc, o których inni mogli jedynie czytać, a jej zainteresowanie archeologią wiązało się również z ojcem i jego własną pasją. Chciała poznawać to, co nieznane, i udowodnić sobie, że potrafi odnaleźć własną drogę. Nie mogła jednak wiedzieć, że pierwsza wielka wyprawa bardzo szybko zmieni jej spojrzenie na życie.
To, co mogło wydawać się spełnieniem marzeń młodej archeolog, okazało się znacznie bardziej brutalne. Lara zetknęła się ze śmiercią, zdradą i ludźmi gotowymi zrobić wszystko dla osiągnięcia własnych celów. Musiała podejmować decyzje, od których zależało jej życie, a czasami również życie innych osób. Z każdej kolejnej sytuacji wychodziła silniejsza, ale jednocześnie coraz więcej traciła. Właśnie wtedy zaczęła się jej prawdziwa przemiana. Z dziewczyny, która chciała przede wszystkim odkrywać świat, powoli stawała się kobietą świadomą tego, że jej pasja będzie miała swoją cenę.
Lara przez długi czas sprawiała wrażenie osoby, której nic nie jest w stanie złamać. Była uparta, pewna siebie i potrafiła działać nawet wtedy, gdy sytuacja wydawała się beznadziejna. Jednak również ona miała swoją granicę. Jednym z momentów, które szczególnie mocno ją dotknęły, była śmierć Rotha.
Roth nie był dla niej zwykłym znajomym. Był mentorem, przyjacielem i człowiekiem, który przez lata stanowił dla niej ważny punkt odniesienia. Lara mogła się z nim spierać, mogła nie zgadzać się z jego decyzjami, ale jednocześnie wiedziała, że zawsze może na niego liczyć. Jego obecność dawała jej poczucie bezpieczeństwa, nawet jeśli sama nie zawsze chciała się do tego przyznać. Kiedy go straciła, po raz kolejny musiała zmierzyć się z poczuciem samotności.
Oczywiście Lara miała wokół siebie innych ludzi. Nie każdą relację można jednak zastąpić kolejną. Roth zajmował w jej życiu wyjątkowe miejsce, dlatego jego śmierć była dla niej czymś więcej niż kolejną stratą. Tym bardziej że Lara od dawna znacznie łatwiej poświęcała się pracy i własnej pasji niż budowaniu bliskich relacji z innymi. Nie oznaczało to jednak, że była pozbawiona uczuć. Przeciwnie. Po prostu bardzo ostrożnie dopuszczała innych do siebie. Jeśli już uznała kogoś za naprawdę ważnego, przywiązywała się do tej osoby znacznie mocniej, niż mogłoby się wydawać.
Dobrze widać to również w jej relacji z Sam. Już w Tomb Raider z 2013 roku można było zauważyć, że Lara traktowała ją inaczej niż pozostałych przyjaciół. Ich więź przypominała momentami relację między siostrami, a nie tylko przyjaźń dwóch osób znających się od lat. Lara była jedynaczką i być może właśnie dlatego tak mocno przywiązała się do Sam. Była to osoba, którą mogła otoczyć opieką, z którą mogła dzielić swoje doświadczenia i przy której mogła na chwilę odłożyć swoją typową dla siebie niezależność.
Yamatai zmieniło jednak wszystko. Sam nie potrafiła poradzić sobie z traumą, której doświadczyła na wyspie, i z czasem zaczęła odsuwać się od Lary. Dla niej samej był to sposób na odzyskanie kontroli nad własnym życiem, ale dla Lary oznaczało to kolejną bolesną stratę. Po wszystkim, co wydarzyło się na wyspie, nie była już w stanie po prostu wrócić do dawnego życia i udawać, że nic się nie stało.
Śmierć ludzi, których znała, poczucie odpowiedzialności za wydarzenia na Yamatai, doświadczenie przemocy oraz rozpad jednej z najważniejszych relacji zaczęły coraz mocniej odbijać się na jej psychice. Lara potrzebowała pomocy i ostatecznie trafiła do psychologa. Był to ważny moment, ponieważ pokazał, że nawet osoba tak silna jak ona nie jest w stanie bez końca udźwignąć wszystkiego samodzielnie.
W tym okresie szczególne znaczenie miał Jonah. Był jednym z niewielu ludzi, którzy naprawdę rozumieli, przez co Lara przeszła. Sam również znalazł się na Yamatai, dlatego nie musiała tłumaczyć mu rzeczy, których nie dało się łatwo opowiedzieć komuś, kto nigdy nie znalazł się w podobnej sytuacji. Łączyło ich doświadczenie wspólnego piekła, ale również potrzeba uporządkowania własnego życia po tym, co wydarzyło się na wyspie.
Ich relacja nie musiała przy tym przybierać romantycznego charakteru. Znacznie ważniejsza była więź dwóch ludzi, którzy przeżyli coś, czego większość osób nigdy nie będzie w stanie zrozumieć. Jonah potrafił być przy Larze wtedy, gdy tego potrzebowała, a ona z czasem zaczęła coraz bardziej doceniać jego obecność. Ich przyjaźń stała się dla obojga czymś, co pozwalało im stopniowo wrócić do codzienności.
Nie oznaczało to jednak, że Lara zamierzała porzucić swoje dawne życie. Wręcz przeciwnie. Kiedy odzyskała równowagę, ponownie zaczęła myśleć o kolejnych wyprawach. Chciała wrócić do poszukiwań, odkrywać kolejne tajemnice i zaglądać tam, gdzie inni bali się nawet postawić pierwszy krok. Jonah nie był zachwycony tym pomysłem. Wiedział przecież, ile razy jej pasja doprowadziła ją na skraj śmierci.
Jednocześnie znał Larę wystarczająco dobrze, aby wiedzieć, że nie zdoła jej powstrzymać. Nie mógł zdecydować za nią, jak ma żyć. Mógł natomiast pozostać u jej boku i pomagać jej wtedy, gdy ponownie znajdzie się w niebezpieczeństwie. W pewnym sensie właśnie na tym polegała ich relacja. Jonah nie próbował zmienić Lary w kogoś, kim nie była. Chciał jedynie mieć pewność, że jej kolejne decyzje nie doprowadzą jej do miejsca, z którego nie będzie już powrotu.
Lara coraz wyraźniej przejmowała więc kontrolę nad własnym życiem. Nie była już tą samą osobą, która na początku swojej kariery ruszała w świat z przekonaniem, że największym wyzwaniem będzie samo odkrywanie nieznanego. Wiedziała już, czym może skończyć się podążanie za tajemnicą i jak wiele można stracić, próbując znaleźć odpowiedzi. Mimo tego nie zamierzała się wycofać.
Jej droga do tego miejsca nie była prosta. Lara musiała nauczyć się żyć ze stratami, zaakceptować własne błędy i zrozumieć, że nie zawsze będzie w stanie ochronić wszystkich ludzi, na których jej zależy. Z czasem przestała również patrzeć na swoje życie jak na serię przypadkowych wydarzeń. Zaczęła świadomie wybierać to, kim chce być i czym chce się zajmować.
Właśnie wtedy narodziła się Lara Croft, którą znamy dzisiaj. Nie jako nieomylną bohaterkę, lecz jako kobietę, która przeszła wystarczająco dużo, aby wiedzieć, czego chce od życia. Jej siła nie wynikała z tego, że nigdy nie miała słabości. Wynikała z tego, że potrafiła je zaakceptować i mimo nich podejmować kolejne decyzje. A kiedy już obrała własną drogę, była gotowa ponieść konsekwencje tego wyboru.