Seria Tomb Raider od lat dostarcza niezapomnianych przygód, pełnych niebezpieczeństw, emocji i wyzwań, ale także absurdów, które na stałe wpisały się w jej charakter. Choć wiele z tych elementów wydaje się oderwanych od rzeczywistości, gracze mimo wszystko z zadziwiającą lekkością je akceptują i dla wielu z nich nie są one wadą a wręcz przeciwnie, pełnią rolę solidnej zalety. Dzisiaj spróbuję przedstawić wam kilka z tych najbardziej absurdalnych elementów z całej serii, które jak się wkrótce przekonacie w naszym świecie byłyby nie do pomyślenia czy zrealizowania.
Umiejętności fizyczne Lary Croft
Listę absurdów zacznę może od samej głównej bohaterki, która przez swoją idealność stała się sama w sobie odrobinę niedorzeczna. To co najbardziej rzuca się w oczy już od pierwszych chwil to jej nieludzka wręcz sprawność fizyczna. Lara potrafi wykonywać perfekcyjnie długie skoki na ogromne długości, wspinać się z niebywałą szybkością na półki skalne, wykonywać niezliczoną ilość skomplikowanych salt po kilkunastokilometrowym biegu czy przesuwać kilkutonowe bloki skalne jakby były z papieru. Ileż to razy widzieliśmy ją też wiszącą na krawędzi przepaści przez długie minuty, czy pływającą pod wodą niczym ryba z ciężkim sprzętem na plecach a do tego w butach i nasiąkniętej wodą grubej kurtce. Larze nie jest straszna także jakakolwiek pogoda czy ekstremalne temperatury. Potrafi w krótkich szortach paradować w mroźnych odstępach górskich czy nurkować jak gdyby nigdy nic w lodowatej wodzie. Dziewczyna jest także mistrzynią znoszenia wszelkiej maści bólu. Nie straszne są jej zadrapania, głębokie wewnętrzne rany, ciężkie pobicia czy niezliczone postrzały, których jak dobrze wiemy w trakcie swoich przygód doznawała co najmniej setki razy.
Bezbłędność w działaniu bohaterki
Lara przez swoją idealność w działaniu także potrafi być absurdalna. Praktycznie zawsze wie gdzie się udać, jak rozwiązać daną zagadkę, gdzie szukać kluczy, co nacisnąć, co pociągnąć, który guzik otwiera bramę na konsoli z 50 przyciskami itd. Zna się perfekcyjnie na praktycznie wszystkim czego dotknie - broni, pojazdach, narzędziach i Bóg jeden wie jak wielu innych rzeczach. Potrafi w mgnieniu oka idealnie odczytywać nawet najbardziej wytarte hieroglify i interpretować je z obłędną precyzją. Idealnie łączy fakty, ma praktycznie kompas w głowie i jest w stanie sprostać absolutnie każdemu wyzwaniu. Czy znacie jeszcze jakiegoś archeologa, który potrafiłby jak ona obsługiwać chociażby złożone systemy rakietowe, wyłączać w ułamku sekundy zabezpieczenia budynków czy buszować niczym wszechwiedzący haker w nieznanych wcześniej systemach komputerowych?
Archeologia, tylko gdzie?
Lara jest z wykształcenia archeologiem i ma ogromną wiedzę w tej dziedzinie, jednak prawie nigdy nie zachowuje się jak autentyczny archeolog. Niczego dogłębnie nie bada, nie ma absolutnie żadnego szacunku do pradawnych rzeczy i bez problemu niszczy cenne zabytki jeśli tylko stają jej na drodze. Jeśli miałbym już ją do kogoś porównać to chyba do zwykłego rabusia grobowców, który bierze sobie coś z odkrytego miejsca a potem po prostu znika. Choć brzmi to może dziwnie Lara właśnie taka jest i bliżej jej do uroczego słonia w składzie porcelany aniżeli badacza troszczącego się o przeszłość. Nie uświadczymy u niej chęci dokładniejszego zbadania czegokolwiek, nie zobaczymy ją ze specjalistycznymi archeologicznymi narzędziami i nie będziemy świadkami jej czysto dedukcyjnych naukowych odkryć. Ona po prostu wpada, robi swoje a potem ulatnia się niczym wiatr szukając kolejnego celu. Czy w ten sposób działałby ktoś pragnący poznać przeszłość i mający miano wybitnego i doświadczonego archeologa? Wydaje mi się, że raczej nie.
Apteczki leczące każdą ranę
Wspominałem na początku o obrażeniach Lary więc przyjrzyjmy się może teraz absurdalnemu wręcz systemowi leczenia jaki jest w grze. Jak graliście w zwłaszcza pierwsze odsłony to zapewne zauważyliście, że bohaterka do leczenia stosuje wyłącznie proste apteczki pierwszej pomocy. Co śmieszniejsze wszystkie medykamenty jakie zażywa są najprawdopodobniej w formie tabletek, bo praktycznie w żadnej odsłonie nie widzimy ją obwiniętą bandażami. Lara nie przejmuje się także skutkami zakażeń. Z pewnością nie raz widzieliście jak przedziera się przez brudną wodę, błotne sadzawki, kałuże krwi czy inne niehigieniczne miejsca. W magiczny sposób jednak nigdy z tego powodu nie nabawia się, ani gorączki, ani sepsy czy innych niebezpiecznych schorzeń. Oczywiście to gra i nikt tego nie oczekuje, jednak w realnym życiu po takim nurkowaniu prędzej czy później z pewnością by coś złego złapała.
Mechanizmy działające po tysiącach lat
Przejdźmy teraz do sedna absurdalnych rzeczy czyli pradawnych mechanizmów w grze. Te jak dobrze wiemy Lara napotyka niezliczoną ilość razu i mimo upływu setek lub tysięcy lat większość z nich wciąż działa. Nie wiedzieć czemu, ale liny nie są w tej grze nigdy sparciałe, drewno spróchniałe a metal skorodowany. Ileż to razy widzieliśmy jak Lara od tak łapie się tysiącletnich lin nad przepaścią z kolcami, wspina się po drewnianych belkach na ścianach, przechodzi prastarymi mostami czy uruchamia mechaniczne maszyny pełne zawiłych różnorodnych trybów. Wszystkie te rzeczy w jakiś magiczny sposób zawsze działają, a nawet jak nie to niszczą się one tak, by zawsze otworzyć jej dalszą drogę. Co więcej wiele z tych rzeczy jest niezwykle skomplikowana. Megalityczne bloki skalne przesuwane za pomocą prostych dźwigni, pułapki o masie kilkunastu ton podwieszane przy suficie, wyskakujące ostrza ze ścian pod naciskiem podłogi i wiele innych rzeczy, których żaden współczesny inżynier nie byłby w stanie opracować czy tak zakonserwować. Takich obiektów w grach Tomb Raider jest bez liku i można byłoby wymieniać je dosłownie godzinami.
Współczesne rzeczy w zamkniętych grobowcach
To co mnie często śmieszyło w grze to fakt, że gdy Lara rzekomo jako pierwsza od tysiącleci otwierała jakiś grobowiec nagle okazywało się, że w środku wszędzie porozrzucane były współczesne przedmioty a pomiędzy nimi przechadzali się najemnicy. Nie ważne, że ona musiała rozwiązać skomplikowaną zagadkę, znaleźć klucze, przebrnąć przez drogę najeżoną pułapkami, wrogowie zawsze znajdywali łatwiejszą ścieżkę a przedmioty z jej czasów w magiczny sposób pojawiały się wewnątrz. Widok współczesnych flar w podziemnych grobowcach faraonów, apteczki w zapieczętowanych świątyniach czy amunicja na dachu jakiejś megalitycznej budowli to nie jest coś czego w realnym życiu byśmy w takich miejscach się spodziewali. Szczytem absurdu był też chociażby pamiętny niewidzialny blok skalny lewitujący w powietrzu w jedynce, na który trzeba było wskoczyć by zdobyć Uzi. Realizm poległ tam dosłownie pełną gębą.
Żyjące dinozaury oraz szczątki obcych
Twórcy gry odpłynęli także nie raz rzucając bohaterce pod lufę żywe dinozaury. O ile sama przyjemność z takich starć była niezwykle emocjonująca to z logicznego punktu widzenia takie spotkanie nigdy nie miałoby racjonalnego miejsca. Nawet jeśli te dinozaury jakimś cudem uchroniły się od masowego wymierania z przeszłości to za nic w świecie nie byłby w stanie przetrwać taki szmat czasu. Przez miliony lat pomarłyby zapewne na skutek wyeksploatowania zamieszkiwanego małego terenu, panujących chorób i zbyt małej populacji. Utrzymanie ich przy życiu przez tak długi okres czasu byłoby nie do wykonania nawet w laboratoryjnych warunkach a co mówiąc w naturalnym i pełnym niebezpieczeństw środowisku. Lara w trakcie swoich wypraw napotkała także obcych i chodź nie było to częste zjawisko to również pokazuje to jak czasami potrafiła być odrealniona ta produkcja.
Demoniczne siły i nadprzyrodzone zjawiska
Jak dobrze wiemy w grach Tomb Raider wiele artefaktów posiadało swoje różne magiczne moce. Jedne przyzywały pradawne niematerialne stworzenia inne wskrzeszały duchy zmarłych a jeszcze inne dawały posiadaczowi paranormalne zdolności. Tego typu przedmiotów było w serii bardzo dużo i od zawsze były one połączone z przygodami Lary. Jest to oczywiście z mojego punktu widzenia również niedorzeczne a tym bardziej, gdy weźmiemy jeszcze fakt, że wielokrotnie Lara walcząc z niematerialnymi bytami posługiwała się bronią palną. Nie wiedzieć czemu, ale jej pociski były w stanie zabijać demony czy unoszące się i przenikające przez ściany duchy. Przyznam szczerze, że nie jestem w stanie zrozumieć jak ona to robiła. Czyżby używała wody święconej na pociskach? A może rzucała po cichu jakieś pod nosem magiczne zaklęcia?
Pieniądze nie grające roli
To co też jest odrobinę absurdalne to cała logistyka związana z podróżami Lary. Dziewczyna w klasykach miała niby w spadku duży majątek jednak w nowych odsłonach często pokazywano ją jako dość biedną. Skąd więc brała pieniądze na wszystkie podróże, skąd uzyskiwała pozwolenia by mieć broń w dowolnym kraju, jak udawało jej się wywozić cenne artefakty do własnego domu. Czy w realu naprawdę ktoś pozwoliłby jej na takie rzeczy? Podróżowanie po świecie jest niezwykle drogie a tym bardziej gdy wynajmuje się na własność samolot, motorówkę, przewodników, samochody i inne drogie udogodnienia. Dla Lary nigdy jednak to nie był jakikolwiek problem, nawet jeśli miała na utrzymaniu swój gigantyczny dom i ogromne ilości okolicznej przydomowej działki zawsze znajdywała środki na swoje marzenia.
Plecak studnią bez dna
Kolejnym absurdem jest sam ekwipunek Lary i nie chodzi mi tutaj o jego konkretną zawartość, ale o to jak Lara go ze sobą trasportowała. Łuki, pistolety, karabinki, strzelby, sprzęt, gadżety i wszystko co jeszcze znalazła po drodze… Gdzie ona to wszystko trzymała? W klasykach niby miała swój plecak, ale nawet w nim nie byłaby w stanie zmieścić jednej tysięcznej swoich rzeczy. No bo jakim cudem byłaby w stanie do swojego plecaka o wymiarach 30 na 30 cm wrzucić jednocześnie kuszę, strzelbę, granatnik czy wielogabarytową bazookę. Jak udawało się jej to upchnąć razem, wraz z amunicją, apteczkami czy artefaktami, których po drodze znajdywała nie raz dosłownie setki. Nie trzymała ich przeiceż w skrzyniach w obozach, nie nosiła ich wszystkich na sobie i na pewno nie upchała ich do wspomnianego plecaka. Nawet w nowych odsłonach, które miały być realniejsze wciąż dysponowała przy sobie niezliczoną ilością rzeczy - uzbrojenie, sprzęt czy pancerze to tylko te z nielicznych, które zawsze miała przy sobie na wyciągnięcie ręki. Czyżby gdzieś poza kadrem i wzrokiem gracza podążał za nią osiołek z tobołkami? A może wynajęła sobie cichego i skrytego tragarza, który podążał tuż za nią niosąc jej wszystkie szpargały? Na to pytanie zapewne nigdy nie znajdziemy odpowiedzi…
Podsumowanie
No i to właściwie tyle jeśli chodzi o absurdy w serii Tomb Raider. Oczywiście jest ich znacznie więcej, jednak to właśnie te najbardziej śmieszą i zarazem drażnią. Lara to wspaniała postać, gry są po prostu fenomenalne, ale nie da się ukryć, że wiele w nich rzeczy, które przeczą zarówno znanym nam prawom fizyki jak i logice. Nie mniej jednak grać jak najbardziej warto, bo choć realizm może i kuleje to jest to wciąż w miarę rzeczywista i przyjemna produkcja. Produkcja w której można poczuć się jak pełnoprawny i niczym nieskrępowany poszukiwacz skarbów, który ani nie musi martwić o zasoby, ani koszty ani o różne konsekwencje. Więc może to i nawet lepiej, że przygody Lary nie trzymają się standardów i same kształtują swoją własną niepowtarzalną rzeczywistość.